Warto odkrywać nowe miejsca

  10/07/2017

Gospodarzem siódmego etapu Grand Prix Kaczmarek Electric MTB była miejscowość Długie. Po raz pierwszy w historii cyklu Kaczmarka zlokalizowano imprezę w północnej części województwa lubuskiego. Jak się okazuje, był to strzał w dziesiątkę. Wspaniałe tereny do wypoczynku i kolarstwa górskiego.

 

Współorganizator imprezy – znany kolarz – Rafał Chmiel zapowiadał przed wyścigiem, że trasa będzie łatwa, ale tylko dla rywalizujących na dystansie mini. – Trasa mini będzie lekka i przyjemna, ale trasa mega i giga bardzo trudne. Każdy ze startujących znajdzie coś dla siebie i wygra najlepszy – mówił przed wyścigiem Rafał Chmiel.

Na starcie imprezy stanęło ponad 700 uczestników, co jak na wakacyjną porę jest doskonałym wynikiem. Tradycyjnie nie zabrakło startujących rodzin z państwem Ewą i Markiem Jarosami ze Skwierzyny na czele.W akcji charytatywnej ,,Każdy zawodnik pomaga” tym razem ponad 3600 złotych trafiło na konto Elżbiety Mierzwy z Brzozy koło Strzelec Krajeńskich.

Upał dał się we znaki wielu kolarzom, ale ci najbardziej doświadczeni pokazali klasę. Na dystansie mega po raz piąty w tym sezonie wygrał zielonogórzanin Marcin Wider. Po przejechaniu mety powiedział: Kręciłem szybko do przodu i się udało – żartował wychowanek Trasy Zielona Góra. – Gdy zaczęły się górki, czyli to co lubię, to wszystko poszło po mojej myśli. Walczyłem z grypą i myślałem, że nie przyjadę. Udało się i jestem bardzo zadowolony – powiedział zwycięzca na dystansie mega.

Nie było niespodzianki na najdłuższym dystansie giga. Faworyt Mariusz Gil, który sportową karierę rozpoczynał w Strzelcach Krajeńskich, przed startem był nieco zestresowany, ale gdy wyruszył na trasę, czuł się jak ryba w wodzie. Wygrał ze sporą przewagą nad drugim na mecie Krzysztofem Krzywym.

– Trudna technicznie trasa, dużo trudnych podjazdów, ale ja to lubię. Było dużo ataków. Próbowałem zaatakować na drugiej pętli, ale dogonili mnie rywale. Ponownie zaatakowałem na trzeciej rundzie i udało się wygrać. Bardzo bym chciał wygrać klasyfikację generalną, ale miałem słabe starty na początku sezonu. Mamy jeszcze do końca cyklu trzy wyścigi i dużo się może wydarzyć – powiedział Mariusz Gil.
Żartowano, że kolarz grupy Euro Bike Kaczmarek Electric Team pędził do mety co sił, bo na trasie zgubił kamerkę. Jak się okazało na mecie na Mariusza Gila czekał nie tylko medal i brawa za wygraną, ale także … zguba, którą dostarczono do biura zawodów.

Spore emocje towarzyszyły także konkursom dla uczestników wyścigu, bo w puli nagród oprócz tradycyjnych już prezentów od sponsorów cyklu, znalazły się także telewizor i lodówka – ufundowane przez lokalnych sponsorów.

Organizatorzy wyścigu Strzelce Krajeńskie-Długie zdali egzamin celująco i wiceburmistrz Strzelec Krajeńskich zaprosił kolarzy i gości za rok, a my ponownie spotykamy się 13 sierpnia w Dziwiszowie koło Jeleniej Góry. Typowy wyścig górski dla twardzieli. Oj będzie się działo!

 

Komentował red. Marek Staniszewski, Radio Zachód